Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.

Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.Zapanował spory zamęt w internetach na temat działania kawy. Jest ona w końcu prozdrowotna czy działa destrukcyjnie? W niektórych osobach samo przeczytanie o złym działaniu kawy, wzmaga wręcz agresję bo obronić ukochanej używki. „Kawka, kawunia, kawusia”. „Kawa nie pyta – kawa rozumie”. Internet jest przepełniony poematami o kawie. Ale jak jest naprawdę? Jako, że bardzo lubię anatomię i fizjologię, przyjrzymy się nieco bliżej reakcji ciała tuż po wypiciu kawy i rozważmy jak to działa na dłuższą metę. Sam wypijam 1 kawę raz na 1-2 tygodnie, ale nie jestem zdania, że jest nieszkodliwa. Zapraszam do wspólnej analizy. Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.

 

Co dokładnie się dzieje?

Kawa zawiera kofeinę. Kofeina to neurotoksyna, która drażni centralny układ nerwowy. Takiego Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.intruza należy szybko usunąć, dlatego uruchamia się wytwarzanie adrenaliny w rdzeniach nadnerczy. Adrenalina rozrzedza krew poprzez zrabowanie wody z komórek, aby móc wywołać częstomocz. Większość kawoszy wprost przyznaje, że w ich moczu czuć wyraźnie woń kawy, i ja się pod tym tez podpisuję. Problem w tym, że nawet jeśli jesteś odwodniona, dyspozycja odwodnienia w celu usunięcia z krwi kofeiny jest nadrzędna. Tak potraktowane komórki utwardzają swoja błonę na wypadek kolejnego takiego incydentu. Twarda błona utrudnia wchłanianie wody i wydalanie produktów przemiany materii – idealna droga do zastojów i ciągłego zmęczenia.

 

Adrenalinowy strzał w kolano.

„Piję kawę bo podnosi mi ciśnienie.” No właśnie, jak to się dzieje, że ciśnienie wzrasta i „nagle chce się żyć”? Za sprawą adrenaliny – hormonu stresu i reakcji natychmiastowej. To wspaniały mechanizm, który umożliwia nam podjęcie natychmiastowego działania w sytuacjach zagrażających życiu naszemu, lub naszych bliskich. Dla dociekliwych polecam przeczytać jak działa układ współczulny ponieważ jest on aktywowany po wypiciu kawy.

Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.Wyobraź sobie, że napotykasz w Tatrach głodnego niedźwiedzia. Co robisz? Twój mózg dokonuje szybkiej kalkulacji, czy należy uciekać czy walczyć. Nadnercza dostają szybką dyspozycję wyrzutu adrenaliny do krwi. Większość krwi jest przekierowana z układu trawiennego do rąk i nóg, bo właśnie one są potrzebne w tej kryzysowej sytuacji. Oddech przyśpiesza i staje się płytszy. Serce zaczyna mocniej bić. Krew robi się rzadsza aby lepiej docierać do wszystkich partii mięśni.

Ten cudowny mechanizm jest w stanie uczynić z nas siłaczy pokonujących własne ograniczenia fizyczne. Przykładem jest matka, przewracająca na bok auto, pod którym znalazło się jej dziecko. Mąż przenoszący swoją nieprzytomną żonę, na połamanych nogach,  z miejsca wypadku. Przykładów można mnożyć.

 

Życie na debet sprowadza komornika.

Niestety wiele osób nadużywa zdolności adrenalinowych w swoim życiu. Nie da się zalewać baku auta z silnikiem benzynowym benzyną ekstrakcyjna i liczyć, że skoro będzie dawał 200% mocy , to jednocześnie jego żywotność będzie taka sama jak na Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.paliwie polecanym przez producenta. Oczywiście lepiej „wyżyłować” organizm w czasie ucieczki przed głodnym niedźwiedziem i przeżyć, bo potem możemy się regenerować w bezpiecznym miejscu. Ale jeśli zaczniesz rozmyślnie chodzić ciągle w to samo miejsce gdzie bytuje niedźwiedź, twoje ciało stanie się zdezolowanym silnikiem. W taki nastrój wprowadza twój organizm regularnie i latami pita kawa.

Nadnercza produkujące adrenalinę nie są perpetum mobile ani studnią bez dna. Jeśli wyczerpujesz ich możliwości i zdolność produkcyjną, w pewnym momencie zapuka komornik. Takim komornikiem jest permanentne zmęczenie i niezdolność do przejawiania wigoru, depresja, osłabienie, niechęć do działania.

 

Permanentne zmęczenie.

Nasz mózg i ciało nie są zobligowane do ciągłej pracy w trybie 200%, ani nie znosszą takich
sprintów bez późniejszych konsekwencji. Syndrom wypalenia zawodowego może być pogłębiony przez ciągłe podkręcanie się kofeiną. Obecne zasady gry w większości firm są ustawione na totalny wyzysk i wyplucie pracownika traktowanego jak leminga, potem zastępowanego młodym i pełnym wigoru lemingiem.

Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.Niejednokrotnie masz wrażenie, że jesteś za mało wydajna, za słaba, że coś z tobą nie tak. Co robisz, kiedy szef dyplomatycznie dokonuje gwałtu na twoich ludzkich możliwościach, żądając np. więcej sprzedaży, więcej nadgodzin? Oczywiście szorujesz do firmowej kuchni bądź zakładowej kanciapy po kubek kawusi, bo tylko ona sprawia, że dajesz z siebie to co wymaga tempo życia. Wtedy na twojej karcie kredytowej sił życiowych rośnie debet.

Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem i mamy permanentny zgon osoby, w wieku szczytu możliwości zawodowych i życiowych. Wszystko wydaje się niemieć limitów, ale w momencie kiedy puka komornik kontrola zaczyna wymykać się z rąk. Zaczynasz szukać przyczyn swojego trwałego przemęczenia w braku witamin, pasożytach, drożdżaku Candida, boreliozie, brudnej wodzie i jedzeniu. Jak na ironię nie wiele da się poradzić na wyczerpanie adrenalinowe wynikające z wyeksploatowania możliwości nadnerczy. Lepiej pomyśleć o tym zanim zapuka komornik.

 

Oznaki uzależnienia.

Jeśli nie możesz się rozkręcić rano, a w ciągu dnia czujesz niepokój, depresję, ból głowy, rozdrażnienie, zagubienie – pomyśl czy i u Ciebie nie wystąpiło uzależnienie od kofeiny. Wymienione symptomy idealnie pasują do syndromu braku kawy. Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.Kawa działa dość  mocno uzależniająco, aby wywołać takie symptomy.

Na poranne przymulenie, wypijaj na czczo szklankę ciepłej wody (najlepiej z cytryną) i odczekaj przynajmniej 10 minut. To działa lepiej niż kawa, ponieważ dostarcza wody spragnionym i zaspanym komórkom. Wypicie kubka kawy równa się utracie dwóch kubków wody komórkowej w celu wysikania neurotoksyny. Paradoksalnie takie działanie nasila zmęczenie i brak koncentracji. Woda w organizmie jest ważniejsza niż kawa!

 

Zużycie „Jing”.

Według medycyny chińskiej człowiek rodzi się z przedurodzeniową siła życiową określaną mianem „Jing”. Być może zastanawiasz się co to za bajki. Jednak jeśli się spojrzy na ludzi, którzy więcej zaglądają do kielicha niż jedzą, łatwo zauważyć, że korzystają z tej siły. Dużo pali, dużo pije, a jednak żyje.

Jak wspomniałem wcześniej, takie mechanizmy są bardzo potrzebne w sytuacjach zagrożenia życia, klęski głodu, czy dłuższego stresu. Ale normalnie człowiek nie może jechać na tej zastrzeżonej baterii. Nasze siły powinny brać się z regularnych i pożywnych posiłków dostosowanych do typu ciała, spożywania odpowiedniej ilości wody i dostarczania tlenu przez oddychanie, odpowiedniej ilości snu.  Każde pominięcie śniadania i zastąpienie go kubkiem kawy jest podkradaniem Jing. W końcowym rozrachunku życie takich osób jest krótsze. Pamiętaj o swojej karcie debetowej Jing.

 

Bałamutne reklamy i fałszywe badania.

Nikt nie myśli o kawie jak o legalnym narkotyku, który trzyma ludzi w uzależnieniu adrenalinowym. Reklama prześlicznych, gładkich, uśmiechniętych, radosnych i wiecznie młodych bohaterek reklam, Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.siedzących na werandzie w świetle słońca – wszystkie dzierżą w rączkach piękne filiżanki pełne kawusi. „Porozmawiajmy przy kawie”, „warto porozmawiać”, „kawa zbliża” i tym podobne farmazony kierujące uwagę na niezastąpioność kofeiny przy relacjach międzyludzkich. Kampanie kawowe płacą grubą kasę za nadawanie reklam tego legalnego narkotyku. Te same firmy płacą pseudonaukowcom za pseudobadania, mające potwierdzać rzekome zdrowotne działanie kawy na układ sercowo-naczyniowy. Tiaa antyoksydanty bla bla, zdrowe serce… Nikt nie wspomina, że częste pobudzanie układu współczulnego prowadzi do wyeksploatowania mięśnia sercowego, arytmii i palpitacji. Trochę nie po nosie biznesowi i konsumentom kawy.

 

Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.Znajdują się tez ludzie ze stali, którzy szczycą się „normą” kilku silnych kaw dziennie, i że nic ich nie rusza. Owszem są tacy, ale są też tacy co umierają nagle, bez żadnych wcześniejszych symptomów chorobowych. To nie jest takie zero jedynkowe. Bądź świadomym kawoszem, bo częste kawkowanie nie jest bezkarne. 😉

Filtruj dokładnie! Ale nie kawę tylko ogrom fałszywych informacji na temat tej szkodliwej używki.  Niemniej, różnimy się od siebie. Kobiety, ludzie wrażliwi, słabi, pobudliwi, bardzo aktywni fizycznie -takie osoby są bardziej narażone na szkodliwe działanie kawy i one odczują skutki uzależnienia i wyczerpania jako pierwsze.

 

Nie zmienisz całego świata.

Czy to znaczy, że nie wolno Ci brać kawy do ust? Nie, nie popadajmy w paranoję i ascezę. Tak jak zjedzenie jednej kiełbasy grillowanej u znajomych, czy kilku czipsów nie zabija, tak samo wypicie filiżanki kawy raz w na tydzień lub dwa nikogo nie uczyni poważnie chorym.Ciemna strona mocy kawy. Życie na debecie.

Mała uwaga. Zbyt restrykcyjne podejście do pewnych (oczywistych dla nas, ale nie dla innych)
niezdrowych nawyków może uczynić z nas dziwaków, co przełoży się na utratę znajomych, których jednak warto posiadać mimo odmiennych zapatrywań. 😉 Być może masz znajomych totalnie ćpających kawę, ale rozumiecie się w innych sprawach, o których z innymi nie pogadasz. Bądźmy rozsądni. Nie uświadamiajmy ich za cenę utraty wzajemnej sympatii. Przyjdzie czas, że może dojrzeją sami 🙂

Jeśli masz problem z układem pokarmowym, a jesteś kawoszem – przeczytaj koniecznie inny artykuł. Kawa powoduje rozszczelnienie układu pokarmowego. 

Spodziewaj się kolejnych ciekawych wpisów o kawie i nie zapomnij udostępnić tego artykułu znajomym. 🙂

Pozdrawiam Humel.

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

9 komentarzy


  1. // Odpowiedz

    Chciałabym te informacje podaćmoim angielsko języcznym znajomym. Czy możesz polecić mi jakiś artykuł, proszę? Nic z tego, co znalazłam, nie nadawalo się. Pisza jakieś bzdury o zdrowiu, a ostrzegaja dopiero, kidy pijesz 4-5 kaw dziennie 🙁


    1. // Odpowiedz

      Zamierzam dodać wykaz literatury z odnośnikami do konkretnych stron książek – postaram się w tym tygodniu. Internet jest pełen informacji, ale jak się nie ma wiedzy, można łatwo usprawiedliwić każdy nałóg, lenistwo i dziwactwa czytając marnych blogerów przepisujących bezmyślnie to co im pasuje.


  2. // Odpowiedz

    A jak się ma sprawa w wypadku yerba mate? Pozdrawiam serdecznie


  3. // Odpowiedz

    Hej,
    Super artykuł. Ja na przestrzeni ostatnich lat z 3-4 filiżanek MOCNEJ kawy dziennie zeszłam na picie jej okazjonalne (incydentalnie 😉 ) bądź, w słabych momentach, okresowo. Służy mi ta zmiana.
    Mały prztyczek w nos, z całym szacunkiem i sympatią, ale czy nie wydaje Ci się to leciutko usprawiedliwiające? 😉
    ‚Nie, nie popadajmy w paranoję i ascezę (…)wypicie filiżanki kawy raz w na tydzień lub dwa nikogo nie uczyni poważnie chorym.’
    ‚Sam wypijam 1 kawę raz na 1-2 tygodnie’
    Skoro jest szkodliwe, to może jednak warto dążyć ku eliminacji? Bo wiesz – dzisiaj kawa, jutro kiełbaska, pojutrze czipsy, a za trzy dni piwko, a za cztery cola i tak dalej, mamy dzień po dniu, zdrowie z głowy 😉 a nawet jeśli kawa jest jedyną słabością, to i tak…ale hm, wiesz, zastanawiam się czasem na tym, czy może jednak w małych ilościach może być pożyteczna. Jak w powiedzeniu ‚Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.’


  4. // Odpowiedz

    Autor pisze:
    „Porozmawiajmy przy kawie”, „warto porozmawiać”, „kawa zbliża” i tym podobne farmazony kierujące uwagę na niezastąpioność kofeiny przy relacjach międzyludzkich.

    A jednak…
    „Wystarczy trochę kofeiny, aby mrówki wykazywały – większą niż zwykle – agresję wobec osobników z innego gatunku, natomiast dla towarzyszek z własnej kolonii były nadzwyczaj przyjazne – pokazały eksperymenty doktoranta Instytutu Nenckiego PAN. Przez kilka tygodni podawał im kofeinę i sprawdzał, jak wpłynie na zachowania społeczne mrówek.”
    http://kopalniawiedzy.pl/mrowka-kofeina-agresja-lagodnosc,24270

    Czyli kofeiną można wpływać na zachowania plemienne… i się to robi!


    1. // Odpowiedz

      Jeśli jesteś mrówką to śmiało polecam Ci kawę. 🙂
      Dawniej w Arabii zastanawiano się nad zakazem picia kawy w miejscach spotkań publicznych ze względu na zbyt burzliwe dysputy po tym trunku. Przypomnę po raz kolejny, że adrenalina to nie hormon spokoju. 😉


  5. // Odpowiedz

    Witajcie wspaniałe rozważania,które są bardzo dobrą lekturą.Miło i łatwo czyta się,ale gdy człowiek głębiej wejdzie w siebie nie wie od czego zacząć.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.