Dowód na skuteczność oczyszczania wątroby i woreczka żółciowego. Zdjęcia USG.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

 

Ten wpis jest potwierdzeniem do bardzo popularnego na tym blogu artykułu na temat oczyszczania wątroby i pęcherzyka żółciowego – metodą Adreasa Moritza.
Oczyszczanie wątroby i pęcherzyka żółciowego. Instrukcja krok po kroku.

 

Szczególny przypadek Ciasteczkowego Potwora

Na szczególną uwagę zasługuje przypadek sympatycznego mężczyzny, którego nazwę Ciasteczkowym Potworem, ze względu na avatar jaki posiada. Jego problem zdiagnozowano jako kamica pęcherzyka żółciowego w postaci 3 kamieni: 2 kamienie wielkości 1,5cm i 1 kamień wielkości 1,7cm. Niestety Ciasteczkowy Potwór zjadł zbyt ciężki posiłek w dzień wydalania kamieni (po 2 oczyszczaniu) – kiedy przewody żółciowe i zwieracz pęcherzyka jeszcze były mocno rozluźnione.

„Pocieszony” w szpitalu

Z wielkim bólem poszedł na USG, gdzie stwierdzono utknięty kamień 1cm w zwieraczu pęcherzyka. Lekarz standardowo postraszył skalpelem i stwierdził, że takie zapalenie pęcherzyka „nigdy nie mija”. Każda taka akcja kończy się wycinaniem, a pacjentowi daje max. 48h na stół operacyjny. Tak mu złowieszczo powróżył.Dowód na skuteczność oczyszczania wątroby i woreczka żółciowego. Zdjęcia USG.

Na szczęście Ciasteczkowy Potwór nie jest nierozsądny i wie, że jeśli usunie się czynnik sprawczy zapalenia, to takowe minie. I nie trzeba wycinać ludziom organów, które są im dane do ważnych funkcji fizjologicznych (a nie w celu przyszłego wycięcia). Poczekał pokornie w domu 2 dni, na bardzo lekkiej diecie i awaryjnie wykonał oczyszczanie ze zmniejszoną ilością oliwy. Wydalił kolejne kamienie.

Ból odczuwany przy każdym wdechu poszedł w zapomnienie, a lekarz ze skalpelem w dłoni czekał i czekał na Ciasteczkowego Potwora. Nie doczekał się… Logika zwyciężyła nad sztywnymi przekonaniami i procedurami.  Po niedługim czasie nasz kolega poszedł do szpitala i wykonał kolejne USG, które wykazało, że posiada już tylko 1 kamień wielkości około 1cm w pęcherzyku żółciowym.

Czarna magia czy jednak fizjologia?

Czyżby stał się cud i kamień wielkości 1,7cm przeszedł przez kanał żółciowy średnicy 5mm? Nie, nie było żadnego cudu moi drodzy. Oczyszczanie przebiegło tak jak miało przebiegać, a kamienie przeszły przez rozluźnione kanały tak jak miały przejść, wbrew sztywnym zapewnieniom lekarzy. 

Poniżej przedstawione zdjęcia USG są dobrym dowodem na skuteczność oczyszczania, jakie każdy może wykonać w zaciszu domowym. Wiem, że osoby sceptyczne mają rację „najmojszą”, ale niech fakty mówią za siebie. Fałszowanie takich wyników w celu podrasowania odwiedzalności bloga i narażenie innych na uszczerbek zdrowia to nie moja bajka.  Każdy ma prawo do traktowania swojego pęcherzyka tak jak uważa. Wierzy – OK. Nie wierzy – też OK.

Wcześniej, kiedy w szpitalu opowiadał jak się oczyszcza, lekarze reagowali drwiącym uśmiechem mówiąc „To niemożliwe”, a jedynym poważnym i otwartym na „coś innego” człowiekiem okazał się Pan od USG. Mamy jednak nadzieję, że ciasnota przekonań ustąpi miejsca empiryzmowi i chęci poznawania nowego podejścia do zdrowia. Mądre głowy zaczną dowodzić racji nie tylko na szkiełkach laboratoryjnych, linkami i własnymi teoriami – raczej na sobie. Naczelny lekarz internetu patrzący z wąskiej perspektywy mikroskopu też.

Wiem, że i tak nie uszczęśliwię osób ograniczonych tym co zostało dopuszczone przez korporacje, a to czego nie znają to nie ma prawa istnieć, osób, które mają „swoje” prawdy. Ale z pewnością ten wpis pomoże wielu logicznie myślącym, otwartym na proste i skuteczne metody bez potrzeby krojenia i płacenia za drogie operacje.

To jeszcze nie koniec

Nasz Ciasteczkowy Potwór jest ciągle w procesie oczyszczania i obiecał na bieżąco informować mnie o jego przebiegu, wynikach i zdjęciach USG. Czekamy na zdjęcie szczęśliwego pęcherzyka bez kamieni żółciowych. Nie mam wątpliwości, że jak 2 większe poszły sobie w siną dal, to i ten jeden nieborak też potrafi. Kibicuję mu gorąco. 🙂

Kolega bardzo chwali sobie oczyszczanie. Pisze, że minęły bóle pęcherzyka i bóle pleców – czyli jak większość tych, którzy z tego korzystają.

Bądźcie tak mili i odważni jak Ciasteczkowy Potwór. Zanim zrobicie oczyszczanie, idźcie na USG, żeby móc potem dosłać nam więcej dowodów.

Zdrówka życzę. 🙂

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

52 komentarze


    1. // Odpowiedz

      Patryk dostał link ze zdjęciami USG, które potwierdzają skuteczność oczyszczania. Ale nadal obstaje przy powątpiewaniau i racji „najswojszej”. No cóż… na pewne blokady nie ma argumentów. Ważne, że ludzie kierują się jawnie widocznymi dowodami, a nie poleganiem tylko na tym co się wie z książek ludzi znających się na leczeniu wycinaniem organów i własnej praktyce. W pracy lekarza potrzebna jest pokora. Ludzie, którzy nie dopuszczają do siebie możliwości występowania zachowań organów jakie nie zostały opisane do tej pory, w pewnym momencie napotykają na ścianę albo się o nią rozbijają. Inni są na tyle wredni, że walczą z tym czego nie mają kaprysu uznać „bo nie”. Tyle w temacie filmu. Nie polecam „nieomylnech” ludzi takich jak Pan Patryk.


      1. // Odpowiedz

        Mam podobne zdanie 🙂 byłem ciekawy Twojej opini. Często widzę jak ludzie podpieraja siętym gościem a po obejrzeniu kilku jego filmów mam wrażenie,że to czysty medyczny naukowy bełkot. Pozdrawiam 🙂


  1. // Odpowiedz

    Ja powiem tak, w moim gronie jest wiele osób, które mają problemy z wątroba, każdy zaczął przygotowania ale koniec końców jest taki, iż zrezygnowali w ostatnim dniu kuracji bo się bali bo co by lekarz powiedział bo coś mi się stanie…. Każdy zrobi jak uważa nikt nikogo nie zmusza.
    Ja straciłem mamę – nowotwór woreczka żółciowego, od tamtej pory straciłem wiarę w lekarzy z ich podejściem do pacjenta i zachlannością na pieniądze…przyklad z różnych szpitali z różnych miast. Zacząłem interesować się alternatywą medycyny akademickiej i to co jest na tym blogu pokrywa się z innymi szanowanymi przeze mnie blogerami. Miałem polipa w zatoce szczękowej, którego leczyłem farmakologicznie niestety bez skutku, już prawie miałem go wyciąć….przez rok czasu stosowałem ssanie oleju i co się stało? cud ola Boga polipa nie ma ,a lekarz laryngolog był w ciężkim szoku, wręcz komicznie to wyglądało. Przez kilka lat męczyłem się z żołądkiem, straszna zgaga i pieczenie. Oczywiście lekarz stwierdził nadkwasotę, gastroskopia wykazała przepuklinę rozworu przełykowego z licznymi nadżerkami. Leczenie profilaktyczne – inhibitory pompy protonowej, czyli lek obniżający produkcję kwasu żołądkowego, owszem pomogło na miesiąc, później to samo…ehhh. 7 lat męki, chodzenia po lekarzach i dupa blada…niestety jak to się zazwyczaj bywa, nie wiesz jak sobie pomóc zaczynasz szukać na „internetach”, osób którzy uchodzą za szamanów i szarlatanów w XXI w ponieważ zalecają najprostsze metody naturalne. Cytryna i ocet jabłkowy uzdrowił mój żołądek…..cud? nie! tylko niedokwaszenie a nie nadkwasota, teraz mogę zjeść wszystko, 3 lata spokoju bez farmakologi. Przykładów mógłbym mnożyć, ale po co? Ludzie skończcie ten wyścig szczurów, zacznijcie słuchać swojego ciała, włączcie myślenie, lekarz się szkoli, uczy a i tak przepisze ci lek, który tworzy wielkie lobby farmakologiczne. Ktoś powie, że jesteśmy nawiedzonymi sekciarzami, wierzącymi w naturalne metody leczenia….każdy ma wolną wole, zrobi jak uważa, ale nie wylewajmy pomyj na ludzi, którzy poświęcają swój cenny czas na taki właśnie blog. Jeżeli jesteś mądrzejszy, zrób coś swojego, szukaj, czytaj, napracuj się…i też pisz! kto ci broni. Organizm ma ogromną moc samoleczenia….albo w to wierzysz albo nie. DEMOKRACJA. pozrdawiam Humel, dobra robota z tym blogiem.


    1. // Odpowiedz

      zgadzam się całkowicie 🙂
      przypomniało mi się stwierdzenie „nie masz czasu na czytanie, będziesz miał na płakanie”


  2. // Odpowiedz

    Jestem po 4 płukaniu , po pierwszym nic żadnych kamieni. Drugie płukanie przyniosło wysyp kamyków wielkości grochu itp. Czwarte płukanie mnie zadziwiło ,kulki wielkości fasoli i jedna wielkości orzecha włoskiego łącznie kilkanaście sztuk. Mija 2 doba po płukaniu i trochę mnie pobolewa boczek .Albo pozostałe złogi się przesuwają albo… Juto idę na USG to się przekonam co tam piszczy.


    1. // Odpowiedz

      nie idz za szybko po oczyszczaniu na USG – daj sobie tydzien czasu – lekarz wystraszy Cie pogrubionymi sciankami pecherzyka a to normalne przy takim wysylku – po tygodniu pecherzyk wroci do normlanych ksztaltow


  3. // Odpowiedz

    Mamy w końcu potwierdzony przypadek wydalenia uwapnionych kamieni z pęcherzyka na USG, ale połączony z utknięciem kamienia w zwieraczu. Nie wiem czy to ma być pozytywny przykład, czy negatywny. Kto przechodził ataki woreczka ten wie że to straszna mordęga i trzeba być bardzo dobrze psychicznie i organizacyjnie do tego przygotowanym, żeby to przetrwać i nie ulec medykom, którzy tylko czekają ze skalpelem.


    1. // Odpowiedz

      Oczywiście, że pozytywny. 🙂 Gdyby kolega nie pozwolił sobie na ciężkie jedzenie, nie było by tego incydentu. Oczyszczanie wykonane wg wskazówek nie skutkuje takimi incydentami.


  4. // Odpowiedz

    Cześć Humel! Jutro będę kończył moje drugie oczyszczanie, tj. jutro dzień, w którym będę pił oliwę na noc. Pisałeś o tym, żeby przez min. dwa następne dni nie jeść tłuszczy ani mięsa. Jak ma się sprawa z alkoholem? Czy można sobie na to pozwolić dwa dni po oczyszczaniu? Po weekendzie majówka, stąd moje pytanie 🙂


    1. // Odpowiedz

      Ja bym sobie pozwolił :D, ale więcej jak browara dziennie nie polecam. Z jedzeniem przestrzegałbym jednak dokładnie.


  5. // Odpowiedz

    Witajcie ,jak pisałem poprzednio byłem na badaniu usg.Poprzednie badanie robione w lutym (przed dietą i serią 4 płukań) wykazało powiększoną i stłuszczoną wątrobę. Dziś jestem po badaniu i wynik zaskoczył nawet panią doktor od usg.Wątroba czysta i normalnej wielkości ,pani powiedziała że mam wątrobę w jak najlepszej kondycji. Jeszcze tylko wyniki laboratoryjne i tylko dalej dbać o zdrowie. Powiem że dalej będę kontynuował płukania aż do całkowitego uwolnienia od złogów. A i jeszcze jedna sprawa ,na koniec wizyty w gabinecie usg wspomniałem o płukaniu metodą Moritza ,a pani powiedziała ze to jedyna skuteczna metoda na oczyszczenie organizmu (wątroby)…


    1. // Odpowiedz

      Odzyskuję wiarę w ludzi w służbie zdrowia. Oby tak dalej 🙂


  6. // Odpowiedz

    czesc Humel! nikt jakos nie pisze o koniecznosci zastosowania lewatywy przed i po oczyszczaniu. Moritz powiedzial ze bez tego lepiej nie zabierac sie sie za oczyszczanie watroby. W zwiazku z tym mam pytanie jak sie przygotowac do tego typu procedury, dzieki sedeczne.


    1. // Odpowiedz

      Wykonać lewatywę przed wypiciem oliwy i po biegunkach następnego dnia. Ja osobiście nie robię tego i nie narzekam. Każdy powinien sam ocenić, ćzy jego j.grube wymaga lewatywy.


    2. // Odpowiedz

      Moritz zaleca lewatywę 2 lub 3 dni po oczyszczaniu i co najważniejsze gdy wątroba się sie „obkurcza” dochodzi do siebie, zaleca także codziennie wypić szklankę soku jabłkowego na czczo przed śniadaniem przez 7 dni.


  7. // Odpowiedz

    ja sie wyprozniam przed oliwa i nastepnego dnia rano tak srogo ze nie sadze zeby jakas lewatywa byla potrzebna – warto po 3 szklance soli pic duzo wody


  8. // Odpowiedz

    Oczyszczanie wątroby to chyba najbardziej podstawowa sprawa w każdym problemie zdrowotnym. Ja po pierwszym oczyszczaniu odstawiłam leki przeciwbólowe(dyskopatia i rwa kulszowa). Teraz jestem już po 8 oczyszczaniu, a kamienie wciąż sypią. Cała procedura wygląda straszniej w czytaniu niż zastosowaniu. Uwierzcie, że sami jesteście w stanie pomóc sobie najbardziej. Nie doktory!!! Im to zwisa! Za profilaktykę im nie płacą.


  9. // Odpowiedz

    Cześć, zamierzam przystapić do zabiegu oczyszczania w najbliższy piatek.Jednak przede wszystkim chodzi o mojego 14-letniego syna. Chłopak od roku boryka się z objawami łysienia plackowatego, do tej pory żadna kuracja jeszcze nie przyniosła skutku.W zeszłym miesiacu wybrałam się z nim na test Volla, biorezonans i badanie żywej kropli krwi. Wyszły nieciekawe rzeczy, jak zbyt mała ilość białych krwinek, kwas moczowy w krwi, pasożyty, przerost candidy, nietolerancja kazeiny i glutenu, zreszta ogólnie słabo z trawieniem białek. Rzeczywiście syn jest zaflegmiony i ma nawracajace problemy z zatokami, z próchnica zębów. Chciałabym przeprowadzić u niego oczyszczanie watroby, tak jak pani diagnosta zreszta zalecała zrobić.
    Szukam potwierdzenia, że słusznie postępuję, chcę, żeby chłopak wyzdrowiał, naprawił swoje trzewia, a może wtedy i włosy odrosna. Pozdrawiam.


    1. // Odpowiedz

      Wg Nowej Medycyny i Totalnej Biologii objawy świadczą o:
      -konflikcie oddzielenia od klanu rodzinnego, doznaniu niesprawiedliwości, obniżenie wartości w wymiarze intelektualnym.
      -konflikt oddzielenia przez niezrozumienie przez innych własnej wizji siebie.
      -konflikt utraty kontaktu z ukochana osobą, poczucie winy.

      W temacie zaflegmienia mogę powiedzieć z doświadczenia, że syn nie może złapać o co chodzi w relacjach rodzinnych. Warto tu unikać mleka i przetworów mlecznych, bo te wzmagają wilgoć, chód i śluzy.
      Jeśli syn tłumi złość i agresję, to oczyszczanie może być pomocne. Jednak kierowałbym was bardziej na pracę z emocjami, a nie nad ciałem. Wszystko wychodzi z głowy, a ciało tylko to manifestuje.
      Poszukajcie więcej informacji w internecie na temat 5 praw natury i badań Dr. Hamera. Grzyby, bakterie, pasożyty i gluten nie są winne choroby.


  10. // Odpowiedz

    Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź, choć to dla mnie jako matki odpowiedź potwierdzajaca najgorsze przeczucia. Intuicja cały czas podpowiadała mi, że problem jest w głowie, ale nie umiałam sama tego nazwać…
    Dziękuję za rady.
    Chętnie skorzystam z dodatkowych sugestii, jeśli to nie problem, żeby kontaktować się droga mailowa.


  11. // Odpowiedz

    Witam ponownie.Odpowiedź Twoja na mój problem,nie daje mi spokoju.Cały dzień, odkad wróciłam z pracy, spędzam na czytaniu o Germanische Heilkunde.
    Zastanawiam się w jakim momencie będę mogła stwierdzić, że jestem już gotowa na rozmowe z synem o uświadomieniu sobie/jemu tego konfliktu i czy powinnam go naprowadzać (praca detektywistyczna:)
    Czy to był ten dzień, w którym sparaliżowała nas wiadomość o nagłej śmierci jego ukochanego dziadka? Nie widywał go zbyt często niestety, nie mieszkamy w Polsce.W wielkim stresie kupowałam bilet na samolot…Syn miał poczatki przeziębienia, więc w pierwszym momencie stwierdziliśmy, że polecę sama. Został tutaj ze swoim ojcem i starsza siostra( córka jest pełnoletnia).A ja do dziś nie pozbyłam sie poczucia, że źle zrobiłam nie zabierajac go wtedy ze soba.
    Czy to było kilka miesięcy później, w maju, dokładnie rok temu, kiedy nagły ból pleców powalił mnie na podłogę, z której nie mogłam się podnieść do następnego dnia. Widziałam przerażenie w oczach. Dotychczas mama była zawsze w formie…Trzy tygodnie dochodzilam wtedy do siebie.I to jakoś wtedy pojawiło się u niego pierwsze ognisko z prawej strony czubka głowy W czerwcu polecieliśmy z mężem odwieźć syna na wakacje do babci, na które bardzo czekał. Tyle, że tam nie było już dziadka. Niestety po trzech tygodniach pobytu syn skręcił prawa nogę w kostce,pękła torebka stawowa i już do końca pobytu był unieruchomiony. Koniec sierpnia, powrót do szkoły, jesień i znów zawalone zatoki. Pod koniec roku, kiedy wydawało nam się, że włosy odrastaja, pojawił sie nowy „placek” bez włosów. I tak się dzieje do dziś.
    Dziękuję za naprowadzenie mnie na nowa teorię, będę czytać i starać się rozumieć dalej.


    1. // Odpowiedz

      Wszystko da się polepszyć. 🙂 Jestem dobrej myśli.


    2. // Odpowiedz

      A może to chorba autoimmunologiczns tzw. Twardzina. Moja siostrzenica na to choruje.


      1. // Odpowiedz

        Polecam tę stronę i kogoś kto czyta po angielsku. Jak nie to tłumacz online.
        Generalnie to tkanka łączna, a twardzina jest fazą po ustaniu aktywnej fazy obniżenia wartości. Jest to związane z częściami ciała gdzie wystąpiła twardzina. Konflikt trwał długo, dlatego tak silne stany skórne.
        http://learninggnm.com/SBS/documents/soft_tissue.html


  12. // Odpowiedz

    Super wpis, ale do Patryka z „Pod Mikroskopem” raczej i tak nie przemówi.
    Ja generalnie przygotowuje się finansowo do MasterFast System, na razie jadę na samych owocach kaloriami się nie przejmuje bo owoce to energia w czystej postaci i mnóstwo enzymów. Jak uzbieram hajsy na zioła i suszone narządy, to zaczynamy 108 dni na soku winogronowym i cytrynie, przynajmniej chce tyle dociągnąć.


    1. // Odpowiedz

      108 dni na sokach, jak dla mnie to niezły extremal. 🙂 Obserwuj swoje ciało i nie rób nic na siłę jeśli będą przesłanki, że coś idzie nie tak.


  13. // Odpowiedz

    Jakie jest twoje podejscie do dolegliwosci zmeczonych nadnerczy i ogolnie zawirowan hormonalnych? Jak sie z tym uporac? Przygotowuje sie do 3 oczyszczania ale nadnercza utrudniaja metabolizm i energie, za co sie brac najpierw? Przy poprzednich oczyszczania tez pobolewaly po piciu kwasu jablkowego


    1. // Odpowiedz

      Nadnercza produkują głównie kortyzol i adrenalinę, czyli jak ktoś ma permanentny stres to umęczy te nadnercza. Nie sadzę, że do takiego poziomo żeby bolały. Podejrzewam bardziej kamienie nerkowe. Należy uporać się z nerwami, pędem a nadnercza odpoczną. Wszystko rozchodzi się o emocje, które sterują wydzielaniem hormonów.


  14. // Odpowiedz

    Dlaczego to drugie zdjęcie USG jest kiepskiej jakości? Prawie nie widać na nim pęcherzyka.


    1. // Odpowiedz

      Stan zapalny pęcherzyka i pogubiona ściana do 5mm – dlatego tak słabo widać.


  15. // Odpowiedz

    Witam , a jaka powinna byc prawidlowa sciana pecherzyka tzw zdrowego ?moj ma 3mm na czczo ,pobolewa mnie z prawej strony,promieniuje do plecow,Pani dr juz mnie wysyla ,twierdzac nic sie nie da zrobic ,tylko usunac ,kamieni nie widac ,tylko ta sciana pogrubiona i te bole.Szukam sposobow innych niz tych tradycyjnych,Pani podeslala mi dzis link do tej strony ,produkty zakupione ,troche sie obawiam reakcji mojego ciala no ale coz ,trzeba probowac 🙂


    1. // Odpowiedz

      Ściana będzie taka gruba jaka będzie potrzeba w danej chwili. 🙂 Organizm nie robi nic bez przyczyny. Powodzenia w oczyszczaniu 🙂


  16. // Odpowiedz

    Witam po raz pierwszy!
    Przymierzam się już od dawna do oczyszczania, ale mam pewne obawy czy dam radę z powodu boreliozy i innych infekcji odkleszczowych. Mam dość mocno wzdęty brzuch, ale nie z powodu nagromadzonych gazów tylko z innych – jakby coś mi rozpierało powłoki brzuszne… Niewiele pod mostkiem dostrzegam małą wypukłość, która jednak po naduszeniu nie boli. Ale bywa, że czasem czuję w tym miejscu nieprzyjemne rozpieranie – wrażenie jakby niedrożności jelit. Rozcierając, rozmasowując owo miejsce wywołuję u siebie tzw. bekania, jak po obfitym obiedzie, choć nic nie jadłem i nie piłem (tego masowania dokonuję czasem na czczo). Dla mnie to wszystko jest dość dziwne. Może to przepuklina (czy przy niej można oczyszczać wątrobę?), może Tętniak Aorty Brzusznej, choć ten chyba nie powoduje takiego wybrzuszania i poszerzania fałd brzusznych, jakbym miał pełno tłuszczu. A może to bąblowica. Czy przy różnego rodzaju pasożytach (na badaniach biorezonansu magnetycznego stwierdzono mi m.in. przywrę wątrobową) można poddać się oczyszczaniu wątroby i czy można to zrobić np. w zbliżającej się porze letniej, czy może lepiej na początku wiosny, albo w jesieni? Czy ma jakieś znaczenie zwracanie uwagi na fazy księżyca? Pytam, bo, niczego na ten temat nie dostrzegłem w opisach na tym forum.
    A odnośnie wytycznych „krok po koku”,to miałbym propozycję, aby każdą czynność wykonywaną o danej porze poprzedzić podaniem czasu, także z uwzględnieniem dnia. Zdaje się, że tak chyba zaprezentowała swoje oczyszczanie Hulda Clark. Dla mnie jest to ważne, gdyż przy tej mojej chorobie takie szczegółowe opisy jakiejkolwiek kuracji są pożądane – pozwalają mi łatwiej się koncentrować, bo proszę mi wierzyć – dla mnie w pewnych momentach nawet proste rzeczy (opisy) wydają się trudne do ogarnięcia. Wkurzam się na siebie z tego powodu, ale tak , niestety, mam.
    Prosiłbym o jakąś poradę, jakieś wskazówki. Dziękuję i pozdrawiam.


    1. // Odpowiedz

      Witaj Józef. Prawdopodobnie masz obniżenie energetyki, a tym samym sprawności żołądka skoro bekasz po masowaniu. Mój kolega miał podobnie i wiem, że ma w życie sprawy jakich „nie trawi”. Jeśli nie przerobisz tego w głowie to będzie to musiał zrobić żołądek. To obrazowe wytłumaczenie, ale jakże prawdziwe i powtarzalne w naszym otoczeniu. Zastanów się co Cię blokuje na poziomie przyjmowania od życia i ludzi. Czy masz problem z oddzieleniem tego co dla Ciebie dobre, a co niedobra. Spokojne serce = więcej dopływu krwi do ukł. trawienia i większa jego witalność. Borelioza w moim mniemaniu wiąże się z poczuciem wartości i miłości do siebie więc tutaj polecam pracę nad kontaktem ze sobą, bycie szczęśliwym tu i teraz, akceptacja swojego ciała i tego co przynosi życie. Praca nad samymi organami daje krótkie rezultaty i działa fragmentarycznie. Chodzi bardziej o przywrócenie równowagi w umyśli i ciele niż w samym ciele.
      Jeśli masz przywry to jak najbardziej możesz zrobić oczyszczanie wątroby.
      Oczyszczanie najlepiej zrobić w fazie księżyca ubywającej, najlepiej w nowi – jeśli dysponujesz tak czasem to fajnie.
      Najlepsze efekty daje oczyszczanie na wiosnę, ale jeśli ktoś ma bóle i i inne dolegliwości to ja polecam robić o każdej porze roku. Po całkowitym oczyszczeniu wystarczy profilaktycznie oczyszczać na wiosnę, albo jesień, ewentualnie wiosną i jesienią czyli 2x do roku – to wystarczy.
      I nie wkurzaj się na siebie za swoją dokładność. Uważaj to za dobrą cechę – to pierwszy krok w pracy nad sobą. Afirmuj siebie pozytywnymi wypowiedziami do siebie.
      Pozdrawiam


  17. // Odpowiedz

    Witaj „Humel”!
    Dzięki Ci za tę wypowiedź pod moim adresem, a w niej różne porady związane ze zdrowiem. Na pewno chcesz dla mnie dobrze i życzysz mi jak najlepiej. Bardzo to sobie cenię. Niemniej zauważyłem, że trochę nieuważnie czytałeś mój wpis i nie do końca wszystko w nim zrozumiałeś. Popatrz tak dla przykładu na pewną wypowiedź, jaką teraz zacytuję: „Mam dość mocno wzdęty brzuch, ale nie z powodu nagromadzonych gazów tylko z innych – jakby coś mi rozpierało powłoki brzuszne…”. Tak wiec tu, w moim wypadku, nie chodzi o złe trawienie, czymkolwiek miałoby być one spowodowane. To wzdęcie nie ma nic wspólnego ze złym trawieniem. Tu najzwyczajniej działa koinfekcja (a nie sama borelioza…) odkleszczowa.

    Owszem te koinfekcje mają też ujemny wpływ na układ trawienia (oddziaływają na wiele układów), niemniej w tym wypadku, te moje dolegliwości występują też wtedy, kiedy układ trawienny jest zupełnie NIEobciążony – jestem na czczo i potrafię nieraz nie jeść aż do godz. 11,00. Więc rzecz zrozumiała – nie mam żadnego wzdęcia OD WEWNĄTRZ, spowodowanego załóżmy nieodpowiednim posiłkiem, czy choćby złymi myślami, które także przeszkadzają w trawieniu, a na co Ty raczyłeś zwrócić uwagę i mnie to przypisałeś.

    To moje wzdęcie utrzymuje się raczej na okrągło, niezależnie od tego, czy coś spożywam (spożywam głównie produkty lekkostrawne i odpowiednio je łączę), czy też nie. Poza tym jest ono wyraźnie NA WIERZCHU, bardziej jakby na zewnątrz brzucha, niż jego wnętrzu.
    Pisałem też przecież o WYBRZUSZENIU pod mostkiem. Tu działa coś bardziej w fałdach brzusznych. Mogą to być zaatakowane sploty nerwowe na brzuchu, jakiś ich stan zapalny. Może to być tętniak, albo najzwyklejsza przepuklina. Podejrzewam też bąblowicę. Miałem kiedyś krótki kontakt z psem, który tez cierpiał z powodu infekcji odkleszczowej (borelioza i babeszjoza) ale tez z pewnością dokuczała mu bąblowica, gdyż w pewnym momencie zaczął mocno (po wierzchu) puchnąć i w końcu wyglądał tak, jak suka w ciąży, a nawet był jeszcze mocniej rozdęty. Później zdechł! U mnie oczywiście to być nie musi, ale może… W każdym razie na dzień dzisiejszy to jedynie można gdybać. Dokładnie będzie się wiedzieć wtedy, kiedy poddam się badaniu USG jamy brzusznej.

    Co do pozytywnych myśli, to zgodzę się, że są potrzebne przy każdej chorobie, ale tylko jako wspomożenie – same w sobie lekiem z pewnością się nie okażą. Jednak gdybym miał korzystać z budowania swego pozytywnego myślenia, to na pewno oparłbym je na Biblii, czyli Piśmie Świętym, a nie na zasadach Buddyzmu, czy Hinduizmu uwidaczniających się w mantrach. A mantry, z kolei, to takie współczesne afirmacje, którym Biblia jest zdecydowanie przeciwna. Jest ona przeciwna wszelkiego rodzaju „klepaniu” pacierzy, a mantry i afirmacje właśnie coś takiego bardzo przypominają. Biblia jest tez przeciwna samolubstwu, a różnego rodzaju afirmację raczej do samolubstwa często się odwołują. Poza tym, jak wspomniałem, współczesne afirmacje łączą się z mantrami, czyli z religiami Buddyzmu i Hinduizmu, a te z kolei mają swe powiązania z magią i okultyzmem, więc dla prawdziwego chrześcijanina są one odrażające.
    To na razie tyle. Jeszcze raz dzięki Ci za te porady i sugestie. Choć akurat w tej formie z nich nie skorzystam, to jednak uzmysłowiły mi one jeszcze bardziej sens pozytywnego myślenia.
    Pozdrawiam serdecznie.


    1. // Odpowiedz

      Afirmacje to nie tylko „klepanie w kółko” haseł. To także myślenie o czymś i wieszanie tabliczek, karteczek z pozytywnymi hasłami, wersetami. Nie ma tu żadnego transu i ogłupienia. Całe życie robimy sobie mantrę przez nastawianie się do sąsiada, żony, obcych i ich odmienności. 1 Mojżeszowa 5:67 mówi że rodzic będzie powtarzał zasady swoim dzieciom i jak na moje oko wygląda to wypisz wymaluj na afirmowanie dziecka w słusznym celu.
      W celu zdiagnozowania jamy brzusznej polecałbym wybrać się na USG. Pozdrawiam.


      1. // Odpowiedz

        Dość szeroko pojmujesz sens afirmacji. W istocie, tak pojmując można odnieść owo afirmowanie do pewnych opisów zawartych w Biblii. Właściwie to tak pojęte afirmacje można odnieść do wielu dziedzin naszego życia, w których następują przejawy zainteresowania czymś, poznawania tego czegoś a następnie zaakceptowanie i uznawanie tego czegoś za dobre i za coś , co jest dla nas korzystne. To może wiązać się m.in. z naszą religijnością i wyborem samej religii, co do której stajemy się przekonani, iż jest ona tą prawdziwą religią.

        Moje pojecie afirmacji, jakie zaznaczyło się w poprzednich wypowiedziach, było raczej pojęciem zawężonym i skupiało się głównie na religijnych, pobudzających do czynu działaniach i takim samym religijnym odbiorze tychże działań, co jakże też często przekłada się na pewne zachowania w codziennym życiu, co także trąci w jakimś tam sensie sensie religijnością, najczęściej źle pojmowaną, bo przeradzającą się dość szybko w fanatyzm i emanującą fałszem potępianym w Biblii. Tego typu „afirmacjom” jestem oczywiście zdecydowanie przeciwny.

        Jestem też przeciwny afirmacjom odwołującym się do samolubstwa i rozwijaniem, zaspokajaniem go w sobie lub u innych, poprzez niewinnie przedstawiające się scenki czy ciągłe wypowiedzi dotyczące typowo ludzkich zachcianek, czy wręcz pożądliwości (np. popularny duch manifestujący się ostatnio dość często w reklamach – „Brawo TY, brawo JA”), co Biblia również potępia. Tego typu afirmacyjnym nastawieniom zawsze towarzyszy „duch tego świata”, jaki opisany jest znowu w Piśmie Świętym, i jakiemu to duchowi, sam Bóg Biblii jest stanowczo przeciwny. Tego typu afirmacje zawierające w sobie owego ducha, są więc przyziemne, a biorąc pod uwagę głębię ich biblijnego znaczenia, wręcz demoniczne.
        Muszę Ci powiedzieć, że ja kiedyś tak bezwiednie uległbym tego typu duchowi i tego typu afirmacjom, kiedy wczytywałem się w książkę pt. „Potęga podświadomości”. Autor tej książki, w sposób zdawać by się mogło, bardzo niewinny i sugestywny, pisał o wielkich korzyściach takiego afirmowania się, ale „korzyściom” tym daleko jednak było do tych duchowych korzyści, jakie odnoszą słudzy Boży, kiedy uwzględniają „afirmacje” zawarte w Biblii. Kierując się takowym afirmacyjnym spojrzeniem, są oni skłonni akceptować w pełni to wszystko, co akceptuje sam Bóg.
        Co do USG, to chyba nie zwróciłeś uwagi, ale ja już o tym pisałem, że mam coś takiego w planie. Problemem są tylko pieniądze. Czekam do wypłaty, bo nieodpłatnie na NFZ, to raczej prędzej doczekałbym się bardziej ujemnych doświadczeń związanych z tymi powierzchniowymi dolegliwościami brzucha, być może też związanymi w jakimś stopniu z tym, co wewnątrz (wątroba, śledziona, trzustka…), niż poprawnego zdiagnozowania.
        Pozdrawiam


  18. // Odpowiedz

    Aha, i jeszcze jedno niezrozumienie z Twojej strony – ja nie wkurzam się z uwagi NA SWOJĄ dokładność, bo ona, jeśli w ogóle u mnie ma miejsce, to nie ma tu nic do rzeczy, ale denerwuje mnie to, że oczekuję dokładności WOBEC MNIE od innych; że nie potrafię nieraz opanować myślowo nawet prostych rzeczy, prostych opisów, i oczekiwałbym jeszcze bardziej prostego, dokładniejszego ich przekazania. Kiedyś taki nie byłem. Nawet po ugryzieniu przez pierwszego kleszcza i pierwszych objawach boreliozy, byłem dość lotny w myśleniu i pojmowałem nawet dosyć skomplikowane kwestie i wypowiedzi. Niestety, ale lata mijają, człowiek się starzeje, odporność słabnie, a przede wszystkim, jeśli chodzi o mnie, to z upływem tych lat i w okresie tego starzenia, ja zdążyłem podłapać jeszcze kilka dodatkowych ukąszeń przez kleszcze, nie licząc już ugryzień przez komarzyce, po których to ugryzieniach, zaraz dostrzegam uwypuklenie się typowych objawów boreliozy. Tak więc to wszystko wpłynęło na mnie niekorzystnie na tyle, że moje myślenie, przyswajanie wiedzy, jest bardzo ograniczone i często potrzebuję wykładni czegoś niczym pierwszoklasista ze szkoły podstawowej. Czy więc rozumiesz teraz tę moją irytację, i czy zgodzisz się ze mną, że mam prawo jej doświadczać?


    1. // Odpowiedz

      Jak najbardziej zgadzam się z Tobą Józefie. Życzę Ci jak najlepiej.


      1. // Odpowiedz

        Dziękuję Ci bardzo za okazane zrozumienie i życzenia. A co do sedna sprawy, to nie odpowiedziałeś, czy akurat przy tego typu schorzeniach, jakie mnie gnębią na powierzchni brzucha (a może to wątroba, która kiedyś na badaniach USG wyszła mi dość mocno powiększona co nieco rzutuje na te objawy…), mógłbym spokojnie zastosować to oczyszczanie wątroby. Właśnie nie jestem co do tego tak do końca przekonany.
        Pozdrawiam


        1. // Odpowiedz

          Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Pozdrawiam.


  19. // Odpowiedz

    Mam następujący wynik USG: pęcherzyk żółciowy o pogrubiałej ściance (4,2 mm) – lekarz twierdzi, że świadczy to o przewlekłym stanie zapalnym w pęcherzyku, polip 4,5 mm, liczne drobne konkrementy. Lekarz każe usuwać :/. Czy w takiej sytuacji mogę zastosować to oczyszczanie? Jest jeszcze jeden szkopuł – karmię piersią i jeszcze na pewno ponad pół roku chciałabym karmić :/ Co byś mi poradził? Pozdrawiam.


    1. // Odpowiedz

      A boli nie do wytrzymania czy coś? Jak masz usunąć pęcherzyk to po wycięciu długo utrzyma się stan zapalny. Zrobią Ci 3 dziury laparoskopowo i potem długo będziesz jechała na antybiotykach – standardowa procedura. Zapalenie to proces naprawczy tkanki, podobnie polip. Na zdrowy chłopski rozum oczyszczanie wątroby zrobi mniej „syfu” w mleku matki niż seria antybiotyków, które mogą załatwić dziecko na cacy. A jak przestaniesz karmić to tez nie za dobrze dla dziecka.
      Jeśli nie boli i nie ma ataków to nie polecam tego ruszać, bo wg mnie samo się zagoi mimo pewnych niedogodności, ale tak właśnie przebiegają procesy naprawcze. Inna sprawa to możliwe, że ten polip to kamień, a konkrementy wyjdą. Osobiście wykonałbym oczyszczanie. – ale to tylko moje zdanie. W tej sytuacji nie mogę Ci niczego zagwarantować i mówić co powinnaś zrobić. Przekalkuluj i nie daj się zmanipulować jeśli sytuacja nie wymaga krojenia, a bardzo rzadko wymaga. Niemal wszystkie pęcherzyki da się uratować oczyszczaniem.
      https://youtu.be/gmYXhS7XaeA


  20. // Odpowiedz

    W ciągu pół roku miałam kilkanaście ataków z tego 2 dłuższe i silniejsze (ok pół godziny), reszta łagodne i do wytrzymania. Dziecko ma dopiero 5 m-cy, poprzednie karmilam 2 lata i teraz też tak planowalam. Zastanawiam sie jeszcze nad metodą polecaną przez Bonifratrów, wydaje się łagodniejsza, co o niej myślisz? Bo 0.5-1 roku czekać bez żadnych działań to chyba nie najlepszy pomysł 😔


      1. // Odpowiedz

        Pije się łyżkę oliwy na noc a rano sok z jednej cytryny wymieszany z 3 łyżkami oliwy i tak przez 10 dni. Można też doatkowo w ciągu dnia pić ocet jabłkowy. Jednocześnie trzeba odstawić tłuszcze zwierzęce.


        1. // Odpowiedz

          Niektórzy dostawali utknięcia kamieni żółciowych po takiej metodzie, bo nie było elementu rozluźnienia kanałów żółciowych. Dlatego bardziej bezpieczna wg mnie jest metoda Moritza.


  21. // Odpowiedz

    Bardzo dający do przemyśleń artykuł. Też stwierdzono u mnie małe kamienie i straszono operacją. Na razie pierwszy dzień zobaczymy co dalej.


  22. // Odpowiedz

    Super artykuł! Cieszę się, że tutaj trafiłam.

    Tydzień temu wykonałam USG i już wiem, że mam kamienie w pęcherzyku żółciowym. Lekarze widzą tylko jedno wyjście – usunięcie pęcherzyka.

    Nie chcę niczego sobie usuwać!

    Mam zamiar oczyścić się metodą Moritza, ale… karmię piersią i szkoda mi córeczki, chcę spróbować wytrzymać jeszcze chociaż 6 miesięcy. Napisałam „wytrzymać”, ponieważ dotychczas miałam dwa ataki bólu (chyba kolka pęcherzyka żółciowego??), promieniującego na cały mój brzuch (myślałam, że to zawał) i przyznam szczerze, że poród mniej mnie bolał. Oba ataki trwały 1,5 h. Czy jest jakaś naturalna metoda na szybkie złagodzenie tego bólu/skórczu? Coś czytałam, że pomaga ocet jabłkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.